Oto druga płyta zespołu Sąsiedzi, wykonującego szanty i stylowo grany folk morski. Ich debiutancki album – „Wrócić do Derry” – zawierał już podstawowe elementy stylistyki zespołu. Charakterystyczny śpiew i gra na fletach Dominiki Płonki, czy mocny głos Jakuba Owczarka – to atuty, które można było już rozpoznać.
Na płycie „Brocéliande” styl Sąsiadów wyraźnie okrzepł. Zmiany składu wyszły grupie na dobre, zwłaszcza pod względem instrumentalnym. Zyskali pełniejsze, bardziej folkowe brzmienie. Słychać to choćby w nowych aranżacjach, tradycyjnych irlandzkich tańców.
Większość piosenek Sąsiedzi wykonują po polsku. Wyróżniają się wśród nich zwłaszcza: twarda szanta „Flukey Alley”, bogato brzmiąca ballada „Sigurd” i „Kołysanka”, zaczerpnięta z repertuaru The Pogues. Tych, którzy kojarzą formację Shane`a MacGowana głównie z szybkim, punk-folkowym graniem, czeka przy „Kołysance” nie lada zaskoczenie.
Zwłaszcza druga z tych pieśni, nawiązująca do muzyki skandynawskiej, ma w sobie niesamowitą moc. Sąsiedzi oferują tu bowiem nieco inne myślenie o muzyce morza, oparte o skandynawskie korzenie. Dla słuchacza przyzwyczajonego do folku morskiego zwykle kojarzonego z brzmieniami celtyckimi, może to być niespodzianka.
Miłośnicy utworów wykonywanych w oryginale znajdą na tej płycie prawdziwe morskie szanty, takie jak „Roll Boys Roll” czy „Yellow Gals”. Aranżacje są kompromisem między tradycyjnym brzmieniem, a nieco bardziej współczesnymi wykonaniami pieśni a` cappella. W oryginale wykonano też piękną balladę „In London So Fair” i piosenkę-laureatkę Grand Prix festiwalu „Shanties” 2008 – „Johnny I Hardly Knew Ye”. Ciekawostką jest wokalny udział w nagraniach Peggy Sue Amison, irlandzkiej śpiewaczki i dyrektorki Cobh Maritime Song Festival.
Tytułowa, instrumentalna kompozycja „Brocéliande” nawiązuje do lasu elfów z arturiańskich legend. Rzeczywiście, jest w tej płycie coś magicznego. Można jej słuchać kilkakrotnie i za każdym razem odnaleźć dla siebie coś nowego. Szkoda jednak, że zespół nie poszedł trochę dalej tym tropem. Kto wie, może następna płyta będzie w całości celtycko-elficko-folkowa? Nieee… takie rzeczy się u nas raczej nie zdarzają.

Rafał Chojnacki