Po koncercie w gdyńskim pubie Donegal (wiosna 2001), udało mi się porozmawiać z Marcinem, frontmanem grupy Shannon.

Folkowa: Gracie w Gdyni dosyć regularnie. Jak się wam tu gra ?
Shannon: Ekstra. Krótko, zwięźle, na temat – ekstra.


F: Nagraliście niedawno nową płytę. Co możecie o niej powiedzieć ? Kto jest wydawcą?

S: Wydawcą jesteśmy my, mamy Agencję Artystyczno – Promocyjną SHANNON i pod tym szyldem wydajemy od teraz nasze płyty. Album, zatytułowany po prostu „Shannon” jest wydany z naszej inicjatywy.

F: Czy to jest wasza pierwsza płyta CD ? O ile wiem wcześniej byly tylko kasety.

S. Tak, to pierwsza płyta CD, osiem piosenek nagranych w Polsce, jedna w Danii.

F: Jak wobec tego doszło do tego że nagrywaliście w Danii ?

S: Pojechaliśmy na koncerty i skorzystaliśmy ze studia dzięki uprzejmości Duńczyków.

F: Obserwując wasz koncert można dojść do wniosku, że na płycie raczej nie ma jakichś takich spokojnych utworów…

S: Właśnie sa!

F: …to co możesz więcej powiedzieć o zawartości płyty ?

S: Każdy numer inny, każdy dla kogo innego… Od spokojnych, takich pedalskich aranżacji, do punkowych klimatów, przez… reszte.

F: Rozumiem że to różnorodna muzyka, której słuchacie wywarłą jakis wpływ…

S: Tak, tak…

F: Jakie są wobec tego wasze inspiracje ?

S: No ja na przykład na codzień słucham rapu (śmiech), Gangsta, Cypress Hill, czasami Onyxa też lubię posłuchać.

F: Czy takie rzeczy też pojawią się w muzyce Shannon ?

S: Nie.

F: Jednak nie ?
S: Nie… (śmiech)


F: Pytam, gdyż są zespoły, które próbują to łączyć…

S: Tak, są. Bardzo dobry zespół Shooglenifty. Zawodowi muzycy, świetnie sobie radzą. Kupiłem ostatnio płytę Shooglenifty. Pierwsza była odjechana, druga odjechańsza, a trzecia jest po prostu już kosmos. Polecam, jest super, to jest najlepsza płyta Shooglenifty – taka z krzesłami na okładce.

F: Dzieki.

Udał mi się też porozmawiać z Sebastianem, nowym muzykiem Shannon, grającym na buzouki.

Folkowa: Jak to się stało że trafiłeś do zespołu ?
Shannon: Już od roku spotykamy się z Marcinem, próbujemy wspólnie sobie grać. Wcześniej zaczęło się wogóle tak niewinnie, bo zaczęliśmy eksperymentować z Bałkanami. No i Marcin zobaczył że czuję to i zaproponował mi granie. Gram jeszcze w Dodgadzie (możliwa pomyłka w pisowni – Tac.) na gitarze, bo ogólnie to jestem gitarzystą. Ale żeby wzbogacić walory brzmieniowe zespołu wzięliśmy buzouki.

F: Co możesz powiedzieć o instrumencie na którym grasz ?

S: Mało znam ten instrument, poczułem go już, choć gram na nim dopiero dwa tygodnie.

F: Czy to jest tradycyjne bozouki, czy tzw. irish buzouki ?

S: To jest buzouki robione w Szkocji na zamówienie pana Davida Freshwatera, jeśli się nie mylę.

F: Czyli generalnie instrument używany w muzyce celtyckiej ?

S: Jest używany, na przykład w Dervish’u słychać bozouki bardzo dobrze. Bozouki wogóle pochodzi z Grecji, ale ciężko jest u nas zdobyć greckie bozouki.

F: Czy brałeś udział w nagraniu płyty ?

S: Nie, nie. To jest dopiero mój drugi koncert w Shannonie.

F: Od kiedy jesteś w zespole ?

S: Nie wiem jak to datować, w sumie z Marcinem gramy od roku, ale z zespołem próbuję tak w sumie od Sylwestra.

F: Rozumiem że współpraca będzie na dłuższą metę ?

S: Oczywiście. Mam nadzieję że się sprawdzę.

F: No to w takim razie do zobaczenia na kolejnych koncertach Shannon, zwłaszcza w Trójmieście.

Taclem