Koncert ten jest dostępny, jak dotąd, tylko na kasecie. Znalezienie jej w sklepie graniczy z cudem. A jednak polecam Wam przeszukanie fonotek Waszych znajomych, jeśli tylko podejrzewacie, że mogą tam być starsze wydawnictwa z szantami. Bardzo możliwe, że znajdziecie tam koncertówkę Ryczących Dwudziestek.
Mimo, że skład grupy od tego czasu nieco się zmienił, niektóre piosenki po prostu wyleciały z repertuaru, powstało zaś sporo nowych, to jednak nie ma wątpliwości, że to ten sam zespół.
Mamy tu wszystko to, czym Ryczące raczą nam od lat. Są szanty, zaśpiewane z podziałem na głosy („Ciągnij go Joe”, „Johnson Girls”, „Emma (…Emma pozwól mi)”, „Sally Brown”), popularne pieśni folkowe o tematyce morskiej („Hiszpańskie Dziewczyny”, „Co się zdarzyło jeden raz”, „Maui”), trochę folku irlandzkiego („Wzgórza Walii” „Molly Malone”) a nawet amerykańskiego („New Rail Road Song”). Wszystko to uzupełniają współczesne piosenki żeglarskie, z repertuaru takich wykonawców, jak Witold Zamojski („Umbriaga”, „Sindbad”), Andrzej Korycki („Rock and Roll”), czy Janusz Sikorski („Kołysanka dla Janka”). Do tego dostajemy klasyczne gospel („Go Down Moses”), a nawet cover piosenki Paula Simona („Bridge Over Troubled Water”). Jakby komuś było mało, to ma jeszcze powalającego na kolana (choć zupełnie nie-szantowego) „Przedszkolaka”.
Tajemnica zespołu kryje się w tym, że za co się nie wezmą, to brzmi to zawsze jak Ryczące Dwudziestki.

Taclem